piątek, 5 października 2012

Ouuuuaaaa- kierowcaaaa :)

Podzielę się z Wami dzisiaj moim doświadczeniem :) Nie jeżdżę prawie autobusami, ale dziś zrobiłam wyjątek, bo jechałam do mojej przyjaciółki, która mieszka dość daleko ode mnie :) Najpierw jechałyśmy razem, no i oczywiście złapał nas kanar :) (na szczęście miałyśmy bilety). A jeszcze wczoraj miałam sen, że właśnie jedziemy autobusem i kanar nas łapie, a ja rzucam się na niego z płaczem i błaganiem, żeby nie dawał mi mandatu, że jestem taka bieeeedna i mama mnie zabije.. No cóż, na szczęście t o tylko sen,a ja miewam zwariowane sny (ostatnio śniło mi się, że jadłam placki jabłkowe, popijając je piwem z moją mamą)... Ogólnie, widząc kanara- słabnę.... nawet, jeśli mam bilet (za dużo historii się nasłuchałam o tym, jak to kogos złapał kanar- więc NIGDY nie jeżdżę na gapę, chyba, że darmowym autobusem ^^). No więc dzisiaj stała się rzecz straszna, nigdy nie zaufam już kierowcy :) Tuż po tym, jak pożegnałam się z, Tynią i jak poszłyśmy z Ulą na przystanek (i dowiedziałam się ciekawej rzeczy, o której musimy sobie, Ula poważnie porozmawiać xD) autobus nadjechał. Był automat biletowy i wgl, więc szybko wsiadłam, kupiłam bilet i usiadłam, obserwując zboczeńców(tak, wszyscy autobusie tak się zwą), spoglądających na mnie. Rozważałam, czy go kasować, ale moje sny o kanarach były silniejsze ode mnie ;) więc skasowałam i jadę, jadę... a tutaj, autobus przejechał mój przystanek , no dobra- lekko wytrącona z równowagi jadę dalej. Przystanek NA LOTNISKU też przejechał i następne dwa też! Takżem spanikowała, że zaczęłam wciskać przycisk :DRZWI kilkanaście razy, a kierowca gapił się na mnie i złowrogo uśmiechał... siedziałam w pierwszym wagonie i było masakrycznie mało ludzi.... Na szczęście po chwili, złowrogi kierowca, z bbrzuchem większym od kierownicy, wypuścił mnie, a ja wybiegłam niczym ptak na wolność! Dobra- wyleciałam jak z procy, pod przystankiem DH WANDA czy jakimś tam, skąd musiałam iść 30 minut do domu. Proszę, nigdy więcej mnie nie zostawiajcie samej z grubym kierowcom i autobusem, który chce mnie zawieść w siną dal, do ciotki klotki! teraz będę sprawdzać gdzie jadę i z kim jadę. Ale jak na razie- komunikacja miejska jest dla mnie niewidoczna. Nie ma jej. Amen :)

1 komentarze:

  1. ojej, niebezpieczna sytuacja, od dziś boję się wchodzić do podmiejskich!

    OdpowiedzUsuń